Ręczne malowanie bywa, nazwijmy to po imieniu, upierdliwe. Elementy są małe, trudne uchwycić je w ręku, pędzelek niesforny, nieraz kapnie nie tam, gdzie trzeba, a do tego dobrze by było, żeby dwa jak najbardziej zbliżone do siebie elementy były odbiciem lustrzanym, o czym nie zawsze się pamięta, gdy zaczyna się ten drugi.... Ale wszystko się da zrobić i oto (tadam!) ręcznie malowane wazoniki na drewnianych kołach...
Pozdrowienia dla pani Halinki, którą uwielbiam spotykać ozdobioną tymi maluszkami ;]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz